
STĘPIONE ŻĄDŁO Rozmawia Piotr Welc NIE MA NICZEGO, CO SPRAWIAŁOBY, ŻE NIE MÓGŁBYM SPAĆ PO NOCACH.MAM WSZYSTKO, CO CHCIAŁBYM MIEĆ... 14.12.09 STINGA Zdjęcia Tony Molina/ Deutsche Grammophon

- Ile osób zwraca się do pana, używając prawdziwego pańskiego - Nawet pańska żona? - Nawet ona. Nikt tak do mnie nie mówi - z wyjątkiem ludzi, którzy mnie nie znają. - Jak pan poznał swoją obecną żonę, Trudie Styler? - Była moją sąsiadką. Mieszkaliśmy obok siebie w suterenie w Londynie. Pewnego dnia poszedłem coś od niej pożyczyć i... zakochałem się. Piotr Welc: - Czy żądło Stinga jest nadal ostre? Sting: - Czy nadal jestem ostry? Nie wiem. Chyba z wiekiem trochę złagodniałem i zaokrągliłem się. Jak kamień, który długo leżał na dnie rzeki. Wygładziły mi się kanty. - Żałuje pan tego? - Nie, mam bardzo dobre zdanie na swój temat. Nie jestem już tak agresywny i zdeterminowany jak kiedyś, nie mam aż tak wygórowanych ambicji. Stałem się bardziej dojrzałym człowiekiem, lepiej czuję się we własnej skórze. - Stan równowagi? - Tak, właśnie. - Ma pan jeszcze swoją słynną koszulkę w żółto-czarne pasy, której zawdzięcza pan swój sceniczny pseudonim? - Nie, oczywiście, że nie. Umarła śmiercią naturalną dawno temu. Zazwyczaj noszę to samo ubranie dopóty, dopóki nadaje się do wyrzucenia. Nie wiem, dlaczego tak robię. To mój nawyk. Potrafię zakładać te same ciuchy przez lata, aż się zużyją - Tak od razu? - Tak od razu. I od tej pory jestem w niej zakochany. - Czy dlatego rozstał się pan ze swoją pierwszą żoną? - Jasne. Jaki mógłby być inny powód? - Skoro tak szybko się pan w niej zakochał, dlaczego tak długo zwlekaliście ze ślubem? - Byłem wcześniej żonaty i już raz składałem przysięgę wierności małżeńskiej, której nie dotrzymałem. Chciałem więc być na sto procent pewny, że jeśli znów złożę taką przysięgę, już jej nie złamię. Ożeniłem się z Trudie dopiero wtedy, gdy miałem taką pewność. imienia - Gordon? - Nikt.

- Czy może pan zarzucić coś małżeństwu? - Nie. Myślę, że jest to dobra instytucja. - Kłóci się pan ze swoją żoną? - Nie. Sprzeczamy się o różne sprawy, ale nigdy z ich powodu nie skaczemy sobie do oczu. Nasz związek jest bardzo udany. - Jak rozwiązujecie poważne problemy? - Jestem bardzo inteligentnym facetem - robię dokładnie to, czego chce Trudie. - Jest pan dobrym ojcem? - Musiałby pan zapytać o to moje dzieci. Staram się. Nie jestem typowym ojcem - nie ma mnie na co dzień w domu. Nie wydaje mi się jednak, że jestem złym ojcem, choć dla dzieci mam za mało czasu. Gdy jestem z nimi, gramy na przykład w szachy. Lubimy też wspólnie muzykować i grać w piłkę. - W jaki sposób troszczy się pan o przyszłość sześciorga swoich dzieci? - No cóż... Otrzymały dobre wykształcenie. Chodzą do najlepszych szkół. Zdrowo się odżywiają, mają normalną rodzinę, dorastają otoczone naszą miłością. Właśnie tak troszczę się o ich przyszłość.

- Rozpieszcza je pan? - Niekiedy, ale staram się tego nie robić. Moje dzieci mają dobrze poukładane w głowach, są szczęśliwe i bardzo grzeczne. Nie sprawiają nam kłopotów. - Myśli pan, że jak dorosną, będą musiały podjąć pracę? - Oczywiście! Nie mają innego wyboru. - Jak pan dba o swoją kondycję? - Codziennie przez dwie godziny ćwiczę jogę. Z większym dystansem podchodzę dziś do naturalnego cyklu tworzenia i odpoczynku. - Równowaga ducha? - Tak. Wprawdzie joga wymaga dużego wysiłku fizycznego, lecz poprawia chłonność umysłu. Ułatwia medytację i wycisza wewnętrznie. Dlatego jest to dla mnie tak ważne. - Wydaje się że joga i seks tantryczny mają dla Pana duże znaczenie…?- To nie jest tajemnica. Joga dobrze działa zarówno na umysł, jak i ciało. Jogini traktują ciało jako całość. Seks jest zdrową czynnością, a kiedy człowiek jest zdrowy, również seks jest lepszy. To wszystko. - Kto był pana pierwszym nauczycielem? - Nie było jednego nauczyciela. Uczyłem się od wielu różnych ludzi. Byli nimi na przykład muzycy, których starałem się naśladować: The Beatles, James Taylor, Stevie Wonder... Dobroci nauczył mnie ojciec. Ciężko w życiu pracował i był uczciwy. - Nie będzie ich więc pan utrzymywał? - Nie, wydam wszystko, co mam. Nic dla nich nie zostanie, będą zatem musiały iść do pracy. - Podobno przez własnego księgowego stracił pan dużo pieniędzy? - Okazał się on przestępcą i teraz siedzi w więzieniu. - Czy to prawda, że okradł pana? - Nie. Ukradł pieniądze z banku, posługując się moim nazwiskiem. Zwrócono mi jednak całą sumę, zatem... - ... nadal jest pan bogaty? - O, bardzo bogaty. - Czy jest coś, na co jeszcze pana nie stać? - Nie ma niczego, co sprawiałoby, że nie mógłbym spać po nocach. Mam już wszystko, co chciałbym mieć.

- A co chciałby pan osiągnąć pod względem duchowym? - Jak wszyscy poszukuję sensu życia, poczucia jedności ze wszechświatem, ale nie jestem w tych poszukiwaniach odosobniony. - Czuje się pan odpowiedzialny za losy świata? - Odpowiedzialny? Nie wiem. Chyba nie użyłbym tego słowa... Myślę, że mogę zrobić kilka rzeczy, które będą w jakiś sposób pomocne - i dlatego je robię. Nie jestem jednak pewien, czy to wynika z poczucia odpowiedzialności. Chyba nie. Jeżeli mogę coś zrobić, robię to. Jeśli nie, to nie.
| newsletter rss kontakt o nas | Copyright © fineLIFE |