Agnieszka Chylińska

Wróć do fineTIME


AGNIESZKA CHYLIŃSKAModern Rocking PIERWSZE CHWILE OBCOWANIA Z TĄ PŁYTĄ SKOJARZYŁY MI SIĘ MOMENTALNIE ZE ZNAKOMITYM SKECZEM GRUPY MONTY PYTHON’A ORAZ ZNAMIENITYM ZDANIEM – NIKT NIE SPODZIEWA SIĘ HISZPAŃSKIEJ INKWIZYCJI! CHYLIŃSKA ZADZIAŁAŁA WEDŁUG TEJ SAMEJ METODY CO WSPOMNIANA INKWIZYCJA: ZASKOCZENIE I STRACH. To pierwsze pewnie poczuł każdy, kto choć raz usłyszał singiel promujący „Modern Rocking” - "Nie mogę Cię zapomnieć". Była wokalistka O.N.A podłożyła pod swój dotychczasowy wizerunek femme fatale polskiego rocka prawdziwą taneczną bombę, która w mgnieniu oka zmiotła wszelkie muzyczne stereotypy Chylińskiej. Ten wspomniany strach czuli chyba tylko jej wielce oddani fani rockowego, mrocznego pazura. Tych raczej straciła bezpowrotnie, ale mam wrażenie że zyskała całe morze nowych. „Modern Rocking” to płyta mocno osadzona na tanecznym parkiecie, ale jak wiadomo parkiet parkietowi nie równy. I tu kolejne zaskoczenie, bo artyści odcinając się od swych wcześniejszych dokonań, często lądują na kolanach. Chylińska na najnowszej płycie to dance-pop wyprodukowany bez naleciałości rodem z remizy, a sama zainteresowana z wysoko podniesioną głową odważnie wdziera się na dancefloor. Fachowo i z przytupem. O tym zestawie 9 utworów myślałem na początku jako o sprytnie zakrojonej akcji marketingowej. Okazało się, że piosenki też się bronią równie świetnie, a skojarzenia, choćby z Roisin Murphy, należy odczytać jako nie lada komplement. Chylińska dostała się na wyższy stopień wtajemniczenia pokazując, że jej charakterystyczna maniera pasuje zarówno do rockowych gitar jak i dance’owych brzmień. Czy płyta roku w kategorii pop? Być może, ale na pewno najbardziej udana metamorfoza dekady. Łukasz Lembas 24.11.09

płyty chylińska