
O MIŁOŚCI PISAŁY JUŻ DUŻO WIĘKSZE TUZY NIŻ BELLE & SEBASTIAN. HA, TYLE ŻE WIĘKSZOŚĆ UTWORÓW TYM STANEM INSPIROWANYCH POCIĄGAŁA I INTRYGOWAŁA GŁÓWNIE BÓLEM. WŁAŚNIE TAK! W KOŃCU JAKOŚ NIE POTRAFIĘ ODGRZEBAĆ W PAMIĘCI PŁYTY, KTÓRA JUŻ ZA POMOCĄ SAMYCH DŹWIĘKÓW BYŁABY TAKĄ UROKLIWĄ AFIRMACJĄ STANU, W KTÓRYM MOTYLE W BRZUCHU POMIESZKAJĄ. DOBRZE WIEMY , ŻE BELLE & SEBASTIAN TO ŻADNI NOWICJUSZE I TAKŻE TYM RAZEM PROCHU NIE ODKRYWAJĄ. TO JUŻ ÓSMY ALBUM W CZTERNASTOLETNIEJ KARIERZE SZKOCKICH WYJADACZY, A BRZMI JAKBY ZESPÓŁ DOPIERO CO WYRWAŁ SIĘ Z BLOKÓW STARTOWYCH, GDZIE NA MECIE CZEKA POWAŻNA KARIERA MUZYCZNA. 17.11.10 BELLE Tekst: Łukasz Lembas & SEBASTIAN „Write about love”

„Write about love” to jedenaście piosenek, z których każda zawiera niemały singlowy potencjał. Bez przesady! Od pierwszego do ostatniego utworu! Wszystkie kompozycje są wręcz nieprzyzwoicie melodyjne z zacięciem w stronę beztroskich londyńskich brzmień i melodyki lat 60. Śmiało można by wrzucić każdą z tych nich do ścieżki dźwiękowej „Powiększenia” – Antonioniego. Z tą różnicą, że te piosenki nie mają podtekstów. Czysty, radosny i bezpretensjonalny indie pop to jedno. Belle & Sebastian zawsze byli dwa kroki dalej od typowych popowych zespołów tworząc rasowe harmonie zarówno na płaszczyźnie instrumentalnej jak i wokalnej, gdzie głosy Stuarta Murdocha i Sary Martin brzmią wręcz modelowo. Jedenaście rodzynek w tym ciachu i każda niezwykle przyjemnie łechce ucho, tak że żadnej bym nie wyróżnił. To paradoksalnie chyba największy atut tej świetnej, równej i zabójczo melodyjnej płyty. Zobacz także:
Warpaint
Kings of Leon
| newsletter rss kontakt o nas | Copyright © fineLIFE |