
OD DESEK NAJWIĘKSZYCH POLSKICH TEATRÓW, PRZEZ KLUBY, KAWIARNIE CZY OTWARTE PRZESTRZENIE, PO HALE GŁÓWNĄ DWORCA CENTRALNEGO W WASZAWIE. NIEZALEŻNE TEATRY, Z RÓŻNYCH PRZYCZYN NIEPOSIADAJĄCE WŁASNEJ SIEDZIBY, ŁAMIĄ KONWENCJE I WPROWADZAJĄ NOWĄ JAKOŚĆ W KONTAKT AKTORA Z WIDZEM. 23.02.10 BEZDOMNE Tekst: Magdalena Żywicka TEATRY

Wiele już było głosów na temat tego, że nic tak w naszym kraju nie jest niepewne jak sytuacja sztuki teatralnej. W dobie ogólnodostępnej, łatwej i bezrefleksyjnej rozrywki zdawałoby się, że zaczyna brakować miejsca dla teatru. Trzeba więc prawdziwego szaleńca, który na tę niepewność świadomie się skazał. „W tym szaleństwie jest metoda” – słowa wypowiedziane przez Poloniusza, bohatera Szekspirowskiego Hamleta zdają się stanowić credo ludzi związanych z teatrami niezależnymi. Na czym polega wspomniana metoda? Na zaakceptowaniu ogromnej roli, jaką odrywa kontakt z widzem, o którego trzeba zabiegać i którego należy szukać – dosłownie – wszędzie.Dolna sala warszawskiego klubu Powiększenie. Ciemne, nasiąknięte dymem ściany, pokryta popękanymi od energicznego tańca kafelkami podłoga i ciężkie, atłasowe kotary skrywające za sobą bar, na środku stoi metalowa konstrukcja przypominająca samochód, a ściślej, tytułową „Taksówkę”. A może bardziej tradycyjnie? Ustawiona piętrowo widownia, profesjonalne oświetlenie i ogromna przestrzeń sceniczna, a wszystko to oddzielone jedynie ścianą od innych sal Centralnego Basenu Artystycznego (Warszawa) udzielającego swych pomieszczeń imprezom, koncertom i wernisażom. Właśnie tu możemy obejrzeć większość spektakli w reżyserii Igora Gorzkowskiego takich jak: Żółta Strzała, Ukryj mnie w gałęziach drzew, czy jego ostatnie dzieło Trip 71. Wspomniany dramaturg i reżyser jako jeden z pierwszych zaczął wprowadzać teatr w miejsca związane z kulturą klubową, zacierając granicę między typową dla tej formy sztuki scenerią, a zróżnicowanym otoczeniem odbiorcy. Wszystkie te zabiegi niejednokrotnie zaowocowały pogłębieniem klimatu niezwykle kameralnego kontaktu widza z aktorem. Może zatem się wydawać, że brak własnego miejsca Studiu Teatralnemu Koło nie przeszkadza. Rozmawiając jednak z ludźmi go współtworzącymi dowiaduję się, że wrażenie dopięcia wszystkiego na ostatni guzik to efekt ciężkiej pracy całego zespołu. Noszona na własnych plecach scenografia, zaginione w ciągłych podróżach kostiumy, brak stałej ekipy realizacyjnej sprawiają, że stworzenie trwającego godzinę czy dwie spektaklu nieraz graniczy z cudem. I chyba właśnie na tym polega czar tworzonego przez nich projektu, który poza treściami zawartymi w scenariuszu i wykreowanych przez aktorów i reżysera postaciach pokazuje coś jeszcze – że teatr tworzą ludzie pełni pasji, zapału oraz odwagi w walce z dziesiątkami przeciwności.

Studio Teatralne Koło Trip 71 fot. Maciej Sawicki
Jeśli jednak do kogoś nie trafia współczesny entourage jako przestrzeń artystyczna, może udać się na spektakl Teatru Konsekwentnego, który gości często na deskach sceny utworzonej w Starej Prochowni, od lat prężnie działającej na rzecz sztuki teatralnej. Zbyt konwencjonalnie? W takim razie swoje kroki należy skierować w stronę warszawskiej Woli, gdzie mieści się ukochana przez młodych, niezależnych artystów, ludzi kultury i miłośników sztuki, słynna już na całą stolicę klubokawiarnia Chłodna25. Tam też można zobaczyć Stowarzyszenie Teatru Konsekwentnego nie tylko na przedstawieniu ale i podczas rozlicznych spotkań poruszających tematykę szeroko pojętej sztuki. Czy brak siedziby ich ogranicza? Wręcz przeciwnie, z każdym przedsięwzięciem udowadniają, że jeśli nie Mahomet do góry, to góra przyjdzie do Mahometa – ku uciesze twórców i odbiorców.Mówiąc o teatrach niezależnych, niezwiązanych z konkretnym miejscem grzechem byłoby nie wspomnieć też o Teatrze Montownia. Historię narodzin Jezusa umieścić i opowiedzieć na Warszawskim Dworcu Centralnym? Albo słynną sztukę Woodego Allena Bóg wystawić w Polonii – teatrze Krystyny Jandy? A może po prostu urządzić spektakl pod gołym niebem? Grupa aktorów tworzących Teatr Montownia pokazuje, że ciągłe poszukiwanie kolejnych przestrzeni pozwala na wprowadzanie wciąż nowej jakości i świeżości. Praca w wielu, często diametralnie różnych miejscach nie jest jedynie sposobem na gościnny występ, po którym gospodarz wszystko posprząta, jest również ogromnym wyzwaniem. Na czym owo wyzwanie polega? Na stworzeniu czegoś więcej niż pojedynczy spektakl, na bardzo stanowczym określeniu tożsamości grupy teatralnej, tak aby widz nie miał wątpliwości, czyje dzieło właśnie zobaczył – bez względu czy miało to miejsce w renomowanym teatrze, czy w wynajętej sali jednej z kawiarni. Panowie: Krawczuk, Perchuć, Rutkowski i Wierzbicki tworzący Teatr Montownia z tym zadaniem radzą sobie znakomicie. Budując specyficzną atmosferę, nie pozostawiają widzowi wątpliwości, kogo właśnie miał okazję zobaczyć na scenie. Teatr Konsekwentny Kochankowie z sąsiedztwa fot.
teatr teatr konsekwentny montownia
| newsletter rss kontakt o nas | Copyright © fineLIFE |