Peter Gabriel

Wróć do fineTIME


Łukasz Lembas 17.02.10 Interpretacje ciekawe, bo i dobór utworów intrygujący, ale i diabelnie zróżnicowany – jest David Bowie, Radiohead, a nawet Arcade Fire czy Bon Iver. Z drugiej strony płyty z przeróbkami często traktuję jako jasny komunikat o twórczej impotencji. Niemniej jednak perełki się zdarzają, jak choćby kapitalna seria płyt z „cudzesami” w wykonaniu Johnny'ego Casha. Gabriel kompozycje potraktował oryginalnie, nadając im bez dwóch zdań specyficznego sznytu. Odnoszę jednak wrażenie, że lepiej czuje się w kompozycjach swoich rówieśników, jak choćby w otwierającym album utworze Davida Bowie. Z drugiej strony jednak, pełna nieomal przepychu interpretacja wspomnianego Arcade Fire musi robić wrażenie. Wzniosłe, choć momentami patetycznie potraktowane kompozycje. Jednak niebanalne aranże sprawiają, że dzięki nim na nowo odkrywamy potencjał dzisiaj już troszkę zakurzonych klasyków. PETER GABRIEL NAGRAŁ PŁYTĘ Z COVERAMI. NA "SCRATCH MY BACK" NIE MA GITAR, NIE MA TEŻ PERKUSJI. TYLKO JEGO GŁOS I ORKIESTRA, CHOĆ O ZASTOSOWANIU SZABLONU NA PŁYTĘ NIE MA MOWY: RAZ OSZCZĘDNIE I ROMANTYCZNIE, GDZIE INDZIEJ Z ROZMACHEM GODNYM HOLLYWOODZKIEJ SUPERPRODUKCJI.

muzyka recenzje płyty gabriel