
GOTAN PROJECT „Tango 3.0” TYTUŁ JASNO SUGERUJE, ŻE TO ANI DEBIUT, ANI JEGO SEQUEL. TRZECIA ODSŁONA MIĘDZYNARODOWEGO PROJEKTU TRIA, NIE CAŁKIEM JUŻ EGZOTYCZNEGO, REWOLUCJI NIE PRZYNOSI. CHWAŁA BOGU, PRZECIEŻ TANGO TO ŻADNA REWOLTA, TO INTENSYWNOŚĆ!Gotan Project po raz kolejny serwuje niepospolite danie na gorąco. Mimo że smak pozostał ten sam, to przynajmniej starają się mieszać przyprawami. Akordeon wciąż pełni wiodącą rolę. Trzeba przyznać jednak, że w towarzystwie sekcji rytmicznej – mocno osadzonej w downtempo – zdecydowanie mu do twarzy. To jednak też żadna nowość w tej muzyce. Co by nie powiedzieć – Gotan Project są w posiadaniu patentu na uwspółcześnione tango i to również oni zaprosili je na klubowe parkiety, gdzie hasa sobie efektownie i z klasą. Tą nu-jazzową fuzją karmią nas już blisko dekadę, ale wciąż metodą małych dawek poszerzają pole rażenia. To choćby piękne, damskie głosy pojawiające tu i ówdzie, tworząc z potencjalnego klubowego samograja piękne pieśni. Smaczku dodają dziecięce chórki („Rayuela”) czy choćby głos nakręconego radiowca („La Gloria”), który sądząc po intensywności prędzej komentuje mecz, niż prezentuje pogodę. Nie brak też i męskich głosów, gotowych do wywoływania mrowienia w dowolnych partiach ciała. Niby szczegóły, ale tam ponoć tkwi diabeł, więc nie zagłębiajmy się niepotrzebnie. Lepiej dać się ponieść emocjom. „Tango 3.0” to płyta, która daje namiastkę gorącej ulicy boskiego Buenos, choć to czy ono jest takie boskie, wiem tylko z relacji pewnej polskiej wokalistki. Nie mniej jednak, Gotan Project działa na moją wyobraźnię równie skutecznie. Tekst: Łukasz Lembas 30.06.10 Przeczytaj: LCD Soundsystem
Flying Lotus
| newsletter rss kontakt o nas | Copyright © fineLIFE |