King Midas Sound

Wróć do fineTIME


SZEFOSTWO LONDYŃSKIEJ OFICYNY „HYPERDUB” ZAŁOŻYŁO, ŻE BĘDZIE WYDAWAĆ TRZY ALBUMY ROCZNIE. CÓŻ... ŚREDNIO IM TO WYSZŁO, SKORO W POPRZEDNIM ROKU RZUTEM NA TAŚMĘ WYPUŚCILI JEDEN REGULARNY LONGPLAY. JEDEN, ALE ZA TO JAKI! 16.03.10 KING MIDAS SOUND „Waiting For You” King Midas Sound to – można rzec – tercet, ale stery mocno dzierży Kevin Martin aka The Bug. To jego projekt i to on odpowiada za całą muzyczna warstwę – tłustą od basów z miarowym, posuwistym rytmem. Kompozycyjnie zawieszone gdzieś miedzy trip-hopem, dubem i neosoulem. Wokalizy Rogera Robinsona są doskonałym kontrapunktem dla dźwięków sączonych przez Martina. Jego zmysłowy głos wręcz rozpływa się w dźwiękowych przestrzeniach. Melodeklamując wprowadza delikatny niepokój, wówczas w sukurs przychodzi Hitomi wpuszczając odrobinę powietrza w duszny klimat kompozycji jak choćby w „Earth a Kill Ya”. Minimalizm „Waiting For You” jest jej główną bronią – bo z pozoru na tej płycie niewiele się dzieje. Ta płyta jest jednak świetnym argumentem na potwierdzenie tezy „mniej czasem znaczy więcej”. Basowa głębia wsparta szumami z głosem Robinsona tworzy nierozerwalną, snującą się fakturę, o którą z czasem coraz bardziej chcemy się poocierać, podotykać... Fotel bujany można odstawić, bądź przekazać babci – „Waiting for You” to bujanie o niebo lepsze i zdecydowanie bardziej seksowne. Łukasz Lembas

muzyka płyty king midas sound