
RZUT OKA NA OKŁADKĘ. LIŚĆ PALMOWY, PIĘKNY ZACHÓD SŁOŃCA. WYGLĄDA TROCHĘ JAK POCZTÓWKA Z LAT 70. PATRZĘ NA TYŁ, A TAM ALBO BEACH BOYS, ALBO NAWET THE DOORS! Z PRZODU ZNAJDUJE SIĘ JEDNAK NAPIS: KINGS OF LEON, TYTUŁ „COME AROUND SUNDOWN”. ACH, JEST JESZCZE BUŃCZUCZNA INFORMACJA, ŻE TO NAJBARDZIEJ OCZEKIWANA PŁYTA ROCKU... WSZYSTKO JASNE? ZATEM SPRAWDŹMY, ILE PRAWDY TKWI NA PROMOCYJNEJ NAKLEJCE. 27.10.10 KINGS LEON „Come Around Sundown” Tekst: Łukasz Lembas OF

Płyta zaskakująco zaczyna się... od końca! Dokładniej od kawałka „The End”. Choć singlem promującym jest kolejny na płycie „Radioactive” to już od samego początku albumu jest melodyjny i przebojowy z lekkim ukłonem w stronę dokonań grupy Interpol. Wspomniany singiel niesie prostą acz świetną partię gitary i rozbuchany, ekspresyjny refren. Od razu czuć, że rodzina w komplecie, bo – przypomnijmy – Kings Of Leon to trójka braci i kuzyn. Iście fenomenalny pomysł na familijny biznes i dowód, że z rodziną można zdziałać znacznie więcej niż ładnie wyjść na zdjęciu. Przywiązanie do tradycji też słychać w samej muzyce. Znamienne, że szczyty osiągnęli już na poprzedniej płycie, która znalazła ponad 6 milionów nabywców. Od takiej liczby może się zakręcić w głowie, jednak nie panom Followill. Ci konsekwentnie grają przykurzonego, stadionowego rocka i ani myślą się zmieniać. No tak, po co mieliby to robić? Charakterystyczny wokalista z głosem jak dzwon jest na miejscu. Cóż, że ich muzykę już słyszałem wiele razy przed laty, skoro w ich wykonaniu klasyczna rockowa formuła sprawdza się doskonale? Czasem rzewnie, czasem mocniej i do przodu z kopyta. Pod pozornie jednolitą rockową kopułą kryje się wiele kwiatów jak choćby ukłon w stronę country w „Back Down South”. Czy „Come Around Sundown” pobije sukces poprzedniczki? Predyspozycje ma na pewno, choć do głowy przychodzi mi inna rzecz: w konsekwencji siła.

Zobacz także:
Królowie powracają
Interpol "Interpol"
| newsletter rss kontakt o nas | Copyright © fineLIFE |