
JEDNA Z NAJJAŚNIEJSZYCH GWIAZD WŚRÓD WOKALISTEK JAZZOWYCH, O GŁOSIE RZEKOMO NIEBIAŃSKIM. NIE DZIWI WIĘC, ŻE „FELLOWSHIP” – CZWARTA PŁYTA W DOROBKU LIZZ WRIGHT - TO 12 UŚWIĘCONYCH PIEŚNI O SILNYM ZABARWIENIU GOSPELOWYM. NIE MOGŁO BYĆ INACZEJ, SKORO WŁAŚNIE W CHÓRZE GOSPEL STAWIAŁA PIERWSZE WOKALNE KROKI. ZACIĘCIE DO RELIGIJNYCH PIEŚNI MA WE KRWI I SŁYCHAĆ TO NA KAŻDYM KROKU, CHOĆ ETNICZNE FLIRTY („OYA”) WYCHODZĄ JEJ RÓWNIE OWOCNIE. TAK CZY OWAK – WITAMY W KRAINIE ŁAGODNOŚCI. PANIE I PANOWIE – LIZZ WRIGHT! 20.10.10 LIZZ WRIGHT „Fellowship” Tekst: Łukasz Lembas

Z „Fellowship” bije niesamowite ciepło. Głównie za sprawą głosu Wright o niesamowitych możliwościach i ciemnej, głębokiej barwie. Z dostojeństwem porusza się zarówno po kompozycjach własnych jak i cudzych. Jeśli już bierze na warsztat pożyczony utwór, to nie ma przelewek – albo Clapton, a nawet i Hendrix! Choć to w sumie nie jest zaskoczeniem, gdy wspomnimy o tym, że już mierzyła się z inną legendą – Led Zeppelin. Dodajmy, że ze smacznym skutkiem. Lizz Wright ma ogromny potencjał wokalny, który świetnie wykorzystuje i nie potrzebuje do tego żadnych fajerwerków. Te zostawmy na Nowy Rok, bo jazzowa diwa raczy nas dostojeństwem i wrażliwością. Nie musi wyć w niebogłosy, byśmy docenili niepospolitość jej strun głosowych. Zwłaszcza, że stonowane, a to jazzujące, a to rhytm’n’bluesowe kompozycje doskonale sprawdzają się w połączeniu z jej głosem. No więc tak: cudów nie ma, fajerwerków też, ani innych dziwactw. No to co jest? Po prostu – czyste piękno. Zobacz także:
Lizz Wright "Fellowship"
Anthony and the Johnsons "Swanlights"
| newsletter rss kontakt o nas | Copyright © fineLIFE |