
MALCOLMA PAMIĘTAM, KIEDY MIAŁEM JAKIEŚ 10 LAT SŁYSZĄC NAZWISKO MALCOLMA MCLARENA, BYŁEM PEWIEN ŻE TO TEN Z SEX PISTOLS. WÓWCZAS JESZCZE NIE MIAŁEM POJĘCIA, ŻE KTOŚ MOŻE BYĆ TAK SILNIE KOJARZONY Z JEDNYM ZESPOŁEM NIE BĘDĄC JEGO OFICJALNYM CZŁONKIEM. 14.04.10 ZWARIOWANY Tekst: Łukasz Lembas ŚWIAT MCLARENA

Przypominam, że to nie były jeszcze czasy stałego łącza internetowego, a smarkatemu chłopcu tata nie mógł odpowiedzieć na pytanie kim ów Malcolm był, gdyż sam załapał się na big beat i hard rocka, a w okresie punkowej rewolty już wił rodzinne gniazdko. Dlaczego przytaczam taką błahą, choć prawdziwą, historyjkę na sam początek? Głównie chyba dlatego, żeby udowodnić że wielu ludzi kojarzyło Mclarena z prasy, telewizji, lecz mało kto wiedział kim był naprawdę nim przedwcześnie opuścił ziemski padół 8 kwietnia tego roku...Projektant mody, a przy okazji dandys. Muzyczny impresario, promotor i menedżer, ale i muzyk. Przede wszystkim jednak wizjoner o czujnym oku i uchu. A może po prostu niezwykle sprawny biznesmen, który potrafił znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie?! To niewątpliwie też. Przypisuje mu się jedną z głównych ról w odpaleniu punkowego ładunku w Wielkiej Brytanii, to jednak prawdziwym genius loci dla McLarena okazał się nie rodzimy Londyn a Nowy Jork! Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że to właśnie Sex Pistols stanowił szczytowy punkt społecznego nihilizmu, który nota bene został ze smakiem zjedzony przez kapitalistycznego stwora, przeciw któremu przecież tak zaciekle się sprzeciwiał. Nikogo też nie powinno dziwić, że historia lubi płatać figle jak nikt inny. Ale po kolei...Najpierw były lata 60. – fascynacja kontrkulturą z noemarksizmem, anarchizmem i dadaizmem w tle. Później był sklep z łaszkami dla modnej młodzieży prowadzony wspólnie z towarzyszką życia Vivane Westwood. Zresztą ta brytyjska projektantka mody wywarła równie duży wpływ na punkową modę. Natomiast w Zjednoczonym Królestwie – delikatnie mówiąc - nie było najweselej, zarówno pod względem społecznym, jak i ekonomicznym.

Na zdjęciu: Wilhelm Sasnal, Bombowce, 1999 Dotychczasowi rockowi herosi nie maja już wiele do powiedzenia. Dla McLarena eskapada do Nowego Jorku była odkrywcza pod dwoma względami – muzycznym i estetycznym. Stąd najpierw zachwyt i menedżerskie próby wprowadzenia protopunkowego New York Dolls na tamtejsze salony. Później powrót i zaszczepienie punkowej mody na grunt Wielkiej Brytanii. Jak się okazało grunt niezwykle podatny. Zmienił profil, znalazł też unikatowy sposób na rozsławienie sklepu z odzieżą jak na owe czasy dość szokującą. Generalnie był to raj dla wszelkiej maści fetyszystów i sadomasochistów. Jak się okazało - nie tylko dla nich, elementem spajającym cały styl została... poczciwa agrafka. Przy okazji zmienił też nazwę sklepu z „Let it Rock” na „Sex”. Z, mówiąc delikatnie, początkujących muzyków stworzył zespół, który miał wypromować odważną, punkową modę. Nazwał go Sex Pistols. Skąd nazwa? Zapożyczona od jednego z ...nowojorskich gangów! Ów zespół w ciągu dwóch lat namieszał tak bardzo, że się rozpadł. Przy okazji zdołał naubliżać brytyjskiej królowej i... generalnie komu się dało. Niby niewiele, trochę koncertów, więcej rozbojów i burd. Raptem jedna płyta, która bez mała stała się muzyczną inspiracją dla co najmniej dwóch kolejnych dekad. Wystarczy? A co ze specyficzną modą, której głównym propagatorem był również McLaren? Dość powiedzieć, że po dziś dzień wytarte jak stara winylowa płyta, tudzież dziurawe spodnie wracają jak bumerang na wystawy najmodniejszych sklepów.

Na zdjęciu: Wilhelm Sasnal, Bombowce, 1999 Mimo że po Sex Pistols nie pozostało nic, McLaren nie wziął rozwodu z muzyką. Jednak epizody z zespołami w rodzaju Adam and the Ants czy Bow Wow Wow, to nie były garnitury szyte na jego miarę. Gdy sam wziął się z muzyką za bary, skutek był piorunujący. Nawet dziś słuchając „Duck Rock” – jego debiutanckiej płyty – można przecierać uszy ze zdumienia, choć zarazem szkoda, że to płyta dziś niesłusznie przykryta patyną. Na „Duck Rock” nawrzucał muzycznych różności, a po punku zatarł ślady jak rasowy włamywacz. Co zaproponował w zamian? Karaibskie rytmy, jakie dziś serwują choćby Vampire Weekend, w połączeniu z tęsknotami w stronę afrykańskich brzmień i rytualnych zaśpiewów i przede wszystkim...hip hop! Tak, tak, McLaren zafascynował się nim podczas kolejnej wyprawy na wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. I to w czasach, gdy jeszcze Beastie Boys, zwani pierwszymi białymi raperami, byli jeszcze na etapie... punk rocka! Kolejny figiel historii, których w życiu Malcolma McLarena nie brakowało. Jak choćby ten ostatni, gdy brytyjska korona upominała się po śmierci o jego ciało. Zupełnie, jakby zapomnieli, że Sex Pistols na rodzinę królewską psioczyli sobie zdrowo, a udział McLarena w tym niemały. Cóż, czasy się zmieniły. Na tyle, że nie zdziwiłbym się, gdyby dziś książę Karol nucił przy goleniu „Pretty vacant”...

Na zdjęciu: Wilhelm Sasnal, Bombowce, 1999
malcolm mclaren sex pistols viviane westwood
| newsletter rss kontakt o nas | Copyright © fineLIFE |