Massive Attack

Wróć do fineTIME


MASSIVE ATTACK Splitting the Atom Po 9 latach od czasu ostatniego albumu wydali wreszcie nowe kawałki. Choć w składzie odchudzonym do dwóch osób wsparcie wciąż mają mocne. Jest stary znajomy, Horace Andy, ale i Tunde Adebimpe (TV on the Radio). Ten ostatni to cichy bohater "Splitting the Atom". Utwór "Pray for Rain" to jak dla mnie gwóźdź programu. Wyostrza apetyt na regularny longplay, choć wielu już postawiło kreskę na legendzie "Bristol sound'u". Malkontenci mają trochę racji - Massive Attack prochu już nie wymyśli. Sęk w tym, że wcale o tym nie myślą. Nie znaczy to jednak, że zamierzają zejść poniżej swojego, wysokiego poziomu. Na "Splitting the atom" to Massive Attack jaki znany jest od lat - duszny, mroczny i słychać, że trochę stęskniony za graniem. Jednocześnie świeży i wciąż uzależniający. Tytułowy otwieracz - "Splitting the atom" to rzecz łagodna, ocierająca się o pop kompozycja. Rytm, który mógłby zagrać przedszkolak i tu właśnie tkwi jego siła. Zapada w pamięć od razu po zapoznaniu. Pozostałe dwa na EP-ce to remiksy utworów z nadchodzącej, długogrającej płyty. Ta ma się ukazać w styczniu 2010. Nie wiadomo, co tak naprawdę przyniesie, ale już teraz zaryzykuję i posłużę się cytatem z rodzimego Kalibra 44 - "Chyba było warto...". Czekać oczywiście. Łukasz Lembas PREMIERĘ NOWEGO ALBUMU PRZEKŁADALI, JAK NALEŚNIKI DŻEMEM. GRA NA SPRAWDZENIE CIERPLIWOŚCI FANÓW NA SZCZĘŚCIE SIĘ SKOŃCZYŁA. 24.10.09

muzyka massive attack płyty