METRONOMY

Wróć do fineTIME

METRONOMY “The English Riviera” Tekst: Łukasz Lembas “LOVE, I'M IN LOVE AGAIN...“ – ŚPIEWA SOBIE W „EVERYTHING GOES MY WAY” ROXANNE CLIFFORD. SŁUCHAJĄC NOWEGO, TRZECIEGO JUŻ DOKONANIA BRYTYJCZYKÓW ZDANIE TO ZDECYDOWANIE PODZIELAM. CHOĆ NIE JEST ŁATWO, BO METRONOMY ZASTAWILI NA SWOICH FANÓW NIEZŁĄ PUŁAPKĘ...

Poprzedni album „Nights out” zdecydowanie celował w alternatywne parkietowe hulanki za pomocą nośnym bitów i elektroniczno-syntezatorowych zawijasów. Co tu dużo mówić, działo się tam na tyle dobrze, że z nową płyta chciałem przeżyć powtórkę z rozrywki. I tu właśnie kryje się pułapka, ale i odwaga Metronomy zarazem. Słuchając „The English Riviera” przecieram uszy ze zdumienia, bo muzyka jest zdecydowanie bardziej stonowana i zdecydowanie uproszczona. Trudno wręcz oprzeć się wrażeniu, że słucham płyty kompletnie innego zespołu. Metronomy nie odcina bowiem kuponów od sławy zdobytej poprzednim albumem. Odważny to krok, przy którym nie wywinęli orła, broniąc się doskonale. „The English Riviera” ma zdecydowanie bardziej sentymentalny charakter, choć na szczęście Metronomy nie wyrzekli się charakternej pulsacji. Piękne, melodyjne i zwiewne kompozycje same w sobie nie zaskakują, ale pokazują, jak szeroki wachlarz możliwości ma ten zespół. Nawet dość minimalistyczne aranżacje nie odbierają „The English Riviera” subtelnej i radosnej przebojowości.

muzyka płyty metronomy