Na ustach grzechu

Wróć do fineTIME


09.02.10 Tekst: Ada Grzelewska „ZENON NIE MÓGŁ DUŻEJ PANOWAĆ NAD SOBĄ – GDZIE TWE USTA, BOŻYSZCZE! WYMAGAM!... CHCĘ – SZEPNĄŁ ZDŁAWIONYM GŁOSEM – POD NOSEM MASZ... – ODSZEPNEŁA Z BÓLEM I ŁZY OFIARY STANĘŁY JEJ W OCZACH. WSTRZYMAŁ WIĘC NIECO PĘD WYUZDANEJ MASZYNY I OBRÓCIWSZY SIĘ KU NIEJ, ŚMIGNĄŁ JĄ PRZEZ TWARZ KOCHAJĄCYMI WARGI”.


Sama zainteresowana, z perspektywy czasu wspomina okoliczności powstania pierwszej powieści następująco: „Do napisania mojej popularnej powieści […] posłużyła mi scena rozstania z narzeczonym, którego dwa miesiące wcześniej przepowiedziała mi z kart wróżka: - Brunet się ściele – rzekła poważnie. – Bubek żołędny koło damy sercowej. – „Bubek żołędny” był – jak się niebawem okazało – młodym ziemianinem, który faktycznie był jednym wielkim bubkiem i miał nieszczęście powiedzieć niegrzecznej dziewczynce […] – Przyszła matka moich dzieci nie będzie kopcić papierosów! To wystarczyło”. Narodziła się pisarka. Nie jest to jedyna anegdota, którą przytacza Magdalena Samozwaniec. Jedna z wersji głosi, że to w domu Kossaków – Wojciech był ojcem autorki – narodził się pomysł powieści wyśmiewającej tak zwany romans z wyższych sfer. Wspominający panią Madzię – bo tak kazała do siebie mówić – przyjaciele i dalsi znajomi akcentują to jak ogromny wpływ na kształt powieści mieli Maria Pawlikowska-Jasnorzewska i jej pierwszy mąż Jan Starzewski. Natomiast Irena Krzywicka, powołując się na osobiste rozmowy z poetką, przypisuje jej całkowite autorstwo.Publikacja w 1922 roku powieści Na ustach grzechu była ogromnym wydarzeniem wydawniczym. Nie tylko dlatego, że córka sławnego malarza koni Wojciecha Kossaka i siostra już uznanej poetki postanowiła sięgnąć po pióro, ale przyczyna sukcesu tkwiła w tym, że zuchwały żart debiutantki trafił w gusta wysublimowanej części publiczności. We wspomnieniach Jarosława Iwaszkiewicza zachowała się nawet scena, jak Jan Lechoń czytał na głos wraz z Mieczysławem Grydzewskim – reaktorem Wiadomości Literackich – debiut pisarki w osławionej Ziemiańskiej.


Pierwotny tytuł Na ustach grzechu brzmiał Ospowata, ale pod wpływem recenzującego powieść Tadeusza Boya-Żeleńskiego został zmieniony, gdyż nazbyt bezpośrednio wskazywał swój pierwowzór – Trędowatą. Propozycja autorstwa Heleny Mniszkówny była uważana za typ powieści reprezentujący manowce literackich produkcji. Losy miłości biednej guwernantki Stefci Rudeckiej i ordynata Michorowskiego – nota bene w okresie międzywojnia ekranizowane dwukrotnie (1926 i 1936) – budowały kanon wzruszeń małowymagającego mieszczaństwa, a z czasem urosły do symbolu mentalności typowych Dulskich. Propozycja Samozwaniec to wyśmienite połączenie ironii i dowcipu. Ramy Trędowatej posłużyły jej jako podstawa do stworzenia karykatury powieści z wyższych sfer towarzyskich. Zenon i Steńka w groteskowych pozach gonią swe uczucie. Dzisiejszy czytelnik także odnajdzie niepowtarzalny humor utworu powstałego prawie dziewięćdziesiąt lat temu. Na ustach grzechu jest przykładem na to, że literacki recycling może być zaskakującym w efektach przetworzeniem gotowych szablonów narracyjnych i tym samym przyzwyczajeń czytelników. W tekście wykorzystano: M. Samozwaniec Na ustach grzechu. Powieść z życia wyższych sfer towarzyskich. Wyd. Świat Książki. Warszawa 2007 oraz M. Samozwaniec Z pamiętnika niemłodej już mężatki. Oprac. R. Podraza. Wyd. WAB. Warszawa 2009

książki na ustach grzechu