R.E.M. „Collapse Into Now”

Wróć do fineTIME

R.E.M. „Collapse Into Now” Tekst: Łukasz Lembas Z KOLEJNYMI PŁYTAMI GRUPY RODEM Z ATHENS JEST JAK Z FILMAMI O JAMESIE BONDZIE – KAŻDY KOLEJNY NIKOGO NIE ZASKOCZY, A JEDNAK FAJNIE, ŻE SIĘ POJAWIAJĄ. OCZYWIŚCIE AGENT JEJ KRÓLEWSKIEJ MOŚCI MIMO NIEUCHRONNIE ZBLIŻAJĄCEJ SIĘ PIĘĆDZIESIĄTKI JEST NIEUSTAJĄCO PRZYSTOJNY, MĘSKI I MOMENTAMI ZDAJE SIĘ BYĆ BARDZIEJ ROCK’N’ROLLOWY NIŻ CAŁE R.E.M. RAZEM WZIĘTE! Z KOLEI AMERYKANIE NIE ŚCIEMNIAJĄ. TWARZE CORAZ BARDZIEJ POORANE ZMARSZCZKAMI, PRZYBYWA SIWYCH WŁOSÓW, ALE NA PEWNO NIE UBYWA IM KLASY... TAKIE ZAWSZE BYŁO R.E.M. – SZCZERE I BEZPRETENSJONALNE. JAMES BOND MOŻE I MA NIEBYWAŁY DAR UWODZENIA KOBIET, AMERYKAŃSKIE TRIO MA ZAŚ DAR DO UWODZENIA CZYTELNIKA.

Ich utwory niewiele się zmieniają, a jednak zawsze wpadną w ucho, mimo iż – jak sądzę - nieszczególnie się na to napinają. Tak im po prostu wychodzi – jak zwykle dobrze! Imponujące to tym bardziej, gdy policzymy lata ich muzycznej aktywności. Tych uzbierało się już 31! Zresztą sam album „Collapse Into Now” jest już piętnastym w obfitym dorobku zespołu. Nie wydaje się też, żeby mieli ochotę na tym poprzestać. Notabene, przez te wszystkie lata nie pojawił się zespół, który byłby porównywany do R.E.M. Nie pojawił się też wokalista tak charakterystyczny jak charyzmatyczny Michael Stipe – o ujmującej i niepodrabialnej barwie. To trochę tłumaczy fenomen R.E.M. – grupy kojarzonej z prostymi kompozycjami. Z drugiej strony doskonale wiemy, że nikt inny ich by tak nie zagrał. „Collapse Into Now” to 12 utworów, masa znakomitych gości z Patti Smith i Eddie’m Vedderem na czele. R.E.M. nie ogląda się na nikogo i konsekwentnie robi swoje potrafiąc zadbać, by ich legenda była wciąż żywa.

muzyka płyty r.e.m.