SEBASTIAN „Total” Tekst: Łukasz Lembas Oto Sebastian Akchoté czyli modelowy przykład na zrobienie kariery didżejskiej. Zaczęło się tradycyjnie od kilku łakomych remiksów. Na warsztat wziął m.in. Daft Punk, the Rapture, a nawet... Rage Against the Machine! Poszło mu to na tyle dobrze, że propozycja nagrania pełnoprawnego albumu pozostawała kwestią czasu. W sierpniu tego roku w końcu oficjalnie debiutuje, ale status żółtodzioba wcale go nie uwiera.
Sebastian Akchoté cierpliwie podąża muzyczną drogą wytyczoną już wcześniej przez rodzimych kolegów po fachu jak Daft Punk czy w szczególności Justice. Jednak Akchoté, niczym zupełnie nie skrępowany młokos sprawia wrażenie najbardziej bezkompromisowego i rozbuchanego DJ’a a.d. 2011. Zresztą sam tytuł („Total”) też wiele w tej materii zdradza. Jasne, „Total” jest precyzyjnie zaprojektowaną taneczną bombą gotową rozsadzić niejeden parkiet. Ocieka wręcz energią, a samo brzmienie mocno serwowanych bitów skrojone jest wręcz idealnie. Bas hula, bit się sączy, a i przesterowane klawisze dodają całości ostrego pieprzu. Chropowato, nierzadko agresywne, ale ani na moment nie przestaje kołysać. Przy takim kołysaniu jednak nikt nie zaśnie, bo Akchoté rytmiczne łamańce przestudiował od podszewki. „Total” to wyśmienita synergia porywającego disco, rocka a nawet soulu. Wisienką na torcie jest „C.T.F.O”, w którym udziela się niejaka M.I.A. i nie ma co ukrywać – czuje się tu jak ryba w wodzie. Słuchając „Total” wyskok z butów gwarantowany.
| newsletter rss kontakt o nas | Copyright © fineLIFE |