THE HORRORS „Skying” Tekst: Łukasz Lembas Nazwy nie zmienili, ale ochota do straszenia jakby przeminęła wraz z gotyckim makijażem i żałobnymi łaszkami Brytyjczyków. Stylistyczna wolta? Prędzej odważne i skuteczne reformy. Na najnowszy album zatytułowany „Skying” Horrors wpuścili więcej światła i kosmicznej energii Davida Bowie’ego, aniżeli wisielczych nastrojów spod znaku The Birthday Party. Niemniej postpunkowa stylistyka wciąż dominuje i w wersji „The Horrors” ma się doskonale.
Szóste urodziny świętują trzecim albumem, co jest świetnym wynikiem, biorąc pod uwagę, że wszystkie trzymają równy poziom. No, ale do rzeczy... The Horrors mocno utkwili w latach osiemdziesiątych, choć to akurat ich świadomy wybór. Hochsztaplerkę odstawiać nie trudno, jednak bronią się stylowym, wypracowanym brzmieniem. Choć brzmienie zostało uładzone, to płyta nosi znamiona tego, do czego The Horrors zdążyli już przyzwyczaić. Może przesterów jest mniej, ale intensywność piosenek pozostała na tym samym, wywindowanym poziomie. „Skying” nie jest kalką, bo choć pobrzmiewa tu wspomniany Dawid Bowie, czy nawet The Cure. The Horrors piszą własny, niepowtarzalny muzyczny życiorys.
| newsletter rss kontakt o nas | Copyright © fineLIFE |