THE RAPTURE „In the Grace of Your Love”

Wróć do fineTIME

THE RAPTURE „In the Grace of Your Love” Tekst: Łukasz Lembas BLISKO DEKADĘ TEMU BYLI NA SAMYM SZCZYCIE ZA SPRAWĄ ALBUMU „ECHOES”, KTÓRYM WPROWADZILI DANCE – PUNK NA MUZYCZNE SALONY. TRZY LATA PÓŹNIEJ, ALBUMEM „PIECES OF THE PEOPLE WE LOVE” TYLKO POTWIERDZILI, KTO DZIERŻY PALMĘ PIERWSZEŃSTWA W DZIEDZINIE MIESZANIA SZALONEGO PUNKROCKA ZE ŚMIAŁYMI DYSKOTEKOWYMI ZAPĘDAMI. POTEM NAGLE JAKBY ZAPADLI SIĘ POD ZIEMIĘ. DOPIERO PO PIĘCIU DŁUGICH LATACH WYGRAMOLILI SIĘ Z MUZYCZNEGO NIEBYTU PREZENTUJĄC W KOŃCU TRZECIE DZIEŁO W POSTACI „IN THE GRACE OF YOUR LOVE”.

Nie ma co się oszukiwać – w czasie, kiedy the Rapture zbijali bąki, pojawiły się całe tabuny zespołów, które mniej lub bardziej korzystały z formuły nowojorczyków. Ci najwyraźniej pozostali na ten fakt niewzruszeni, grając swoje. Ok, trochę zwolnili, stępili pazury i są jacyś jakby zbyt romantyczni, ale to wciąż zespół, który gotów jest rozsadzić niejedną potańcówkę. Nawet jeśli muzyczny rozwój został ograniczony do minimum – wybaczam. Nawet jeśli zaskakują mnie jak choćby w „Come back to me” (wstęp brzmi jak przebój disco-polo) – wybaczam, bo wciąż mają u mnie duży kredyt zaufania. Zakotwiczyli na wodach, na których czują się bezpiecznie. Ale czy to musi oznaczać koniec zabawy? Nowojorczycy udowadniają, że niekoniecznie. Świetnymi melodiami sypią jak z rękawa, a falsetowy śpiew Luke'a Jennera wciąż nie ma sobie równych. „In the Grace of Your Love” to po prostu rasowa płyta zespołu, który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

muzyka płyty the rapture