
ZANZIBAR CZY MARZYSZ CZASEM O WAKACJACH W TAKIM MIEJSCU, GDZIE TWOJA KOMÓRKA WPRAWDZIE MA ZASIĘG, ALE TY NIE ODCZUWASZ NAJMNIEJSZEJ POTRZEBY ODBIERANIA TELEFONU? MYŚLISZ, ŻE TO NIEMOŻLIWE? A WŁAŚNIE, ŻE TO JAK NAJBARDZIEJ REALNE. TYM MIEJSCEM JEST ZANZIBAR. DALEKO OD HOTELI Z BETONU I SZKŁA Tekst i zdjęcia: Monika Maciąg 16.11.09

Woda w oceanie nie jest niebieska. Jest szmaragdowa. Tubylcy, jak przed tysiącami lat, używają łodzi wystruganych z jednego pnia drzewa. Czy płyniesz prymitywną drewnianą dżonką, czy luksusowym jachtem, dno wydaje się być na wyciągnięcie ręki. Tymczasem dzieli Cię od niego jakieś piętnaście – dwadzieścia metrów. Woda jest tak przejrzysta, że oszukuje zmysły.

Proste, białe chatki w otoczeniu kwitnących tropikalnych krzewów to pięciogwiazdkowy hotel. Choć dachy są kryte strzechą, nikomu nie przyjdzie do głowy nazywać tego miejsca „ekologicznym”. Tutaj tak po prostu jest. Oczywiście, każda dwuosobowa chatka ma sypialnię (łóżka z moskitierą!) i łazienkę z bieżącą wodą, ale największą zaletą hotelu jest bliskość oceanu i cudownie białej plaży. Ot, jakieś pięćdziesiąt metrów do przejścia – i już jesteś w raju.

Jeśli nigdy wcześniej nie nurkowałeś, na Zanzi po prostu musisz spróbować. Wielkie, zielonobrązowe żółwie morskie nigdzie indziej nie są tak przyjazne. Olbrzymie korale stołowe i koralowce „słoniowe uszy”, spomiędzy których wychylają się zgłodniałe mureny, tworzą cudowne podwodne krajobrazy. Samo nurkowanie jest lekkie, łatwe i przyjemne. W okolicach północnej części wyspy prawie nie występują podwodne prądy, które potrafią być tak uciążliwe dla nurkujących na Madagaskarze czy Mauritiusie.

A gdy nurkowanie Ci się znudzi (albo masz już za dużo azotu w organizmie), czas na wyprawę do dżungli. Tylko na Zanzibarze żyją fascynujące małpy z gatunku Red Colobus. Ten endemiczny gatunek wziął swą nazwę od rudoczerwonego pasma futra, które ciągnie się na grzbiecie od głowy aż do ogona. Małpy są przyzwyczajone do turystów, więc nie uciekają i można je obserwować godzinami. Im dłużej na nie patrzysz, tym więcej racji przyznajesz Darwinowi… Mają takie ludzkie oczy… i dłonie …i… Nie, to ostatnie trzeba samemu zobaczyć!

I wreszcie Stone Town – miasto, w którym urodził się Freddie Mercury (tak, właśnie ten, lider zespołu Queen). Resztki kolonialnej fortuny Brytyjczyków, tworzące jedyną w swoim rodzaju mieszankę z budynkami w stylu arabskim i afrykańskim klimatem. Feeria barw i zapachów (czasem trudnych dla europejskiego nosa) na lokalnym targu. A potem jedzenie kraba albo ośmiornicy z węglowego grilla na bazarku nad morzem. Trudno uwierzyć, że niegdyś było tu centrum handlu niewolnikami między Azją a Afryką. Dziś Stone Town to leniwe miasto uśmiechniętych ludzi…
| newsletter rss kontakt o nas | Copyright © fineLIFE |